Czym się różni katolik od fanatyka Myli się Nitras lub wyraził się nieprecyzyjnie, o co nietrudno, gdy nie formułuje się myśli na piśmie: katolicy w Polsce za naszego życia nie będą w Religijność może się bowiem okazać liczeniem swoich praktyk pobożnych, które niczym w kantorze miałyby być zamienione na nagrodę należącą mi się za bycie religijnym. Wiara natomiast prowadzi do zdrowej i dojrzałej religijności, w której będzie się dokonywała odpowiedź człowieka na miłość Boga do niego. 2022-10-25 14:10 Są tez koptowie i restoracjoniści. Oraz kościoły orientalne jak nestorianie. atrepner12a. odpowiedział (a) 03.02.2013 o 12:16: pierwsze rozłamy były niewielkie i powstały dużo wcześniej przed wielką schizmą. Zobacz 12 odpowiedzi na pytanie: Jaka jest różnica między katolikiem a chrześcijaninem? Czym różni się katolik o chrześcijanina? 2013-11-28 19:14:27; Czym się różni katolik od chrześcijanina? 2011-12-18 19:56:06; Czym się różni Katolik a Chrześcijanin? 2013-08-02 23:16:59; Czym różni się katolik od chrześcijanina? 2013-12-25 15:16:14; Czym się różni tak dokładnie praktykujący katolik od zwykłego? 2011-07-30 Spowiedź powszechna wydaje się po ludzku prostsza. Ale też mniej lecząca. Tu wszystko zależy od nas, księży, dużo bardziej niż w innych sakramentach. Rozgrzeszenie nawet przez kapłana, który sam jest w grzechu, nie traci ważności, ale prowadzenie duchowe może być… do kitu. Jedna religia, trzy wyznania. Wskazał, że wolność chrześcijańska polega na posłuszeństwie Słowu Bożemu i zawsze musimy być gotowi na przyjęcie nowości Ewangelii oraz niespodzianek Boga. Ojciec Święty wyszedł od słów zawartych w Liście do Hebrajczyków (4,12) "Słowo Boże jest żywe i skuteczne, zdolne osądzić zamiary i myśli serca" i zauważył, że Enr8jHo. W Środę Popielcową wierni podczas liturgii pochylają głowę w pokorze, a kapłan symbolicznie posypuje ją popiołem, pochodzącym z palm poświęconych w Niedzielę Palmową poprzedniego roku. Środa Popielcowa nazywana jest również Popielcem lub Wstępną Środą. To dzień, kiedy w Kościele katolickim rozpoczyna się 40-dniowy okres Wielkiego Postu. Symboliczne posypanie głowy popiołem i powstrzymanie się od niektórych potraw rozpoczynają okres pokuty, przygotowujący do Świąt Wielkiej Nocy. Rytuał posypywania głowy popiołem Posypywania głów popiołem na znak pokuty, to obrzęd znany w wielu tradycjach. Wzmianki o nim znajdziemy już w Starym Testamencie - wspominają o nim Księgi Jonasza i Joela, ale stosowany był także w starożytnej Grecji i Egipcie i tradycyjnych obrzędach arabskich. Wszędzie tam był on znakiem żałoby i pokuty. Znany był również wśród tradycyjnych plemion indiańskich, gdzie obrządki związane z ogniem były ważnym elementem szamańskich rytuałów. Popiół w tradycji żydowsko-chrześcijańskiej ma przypominać o przemijaniu i ułomności ludzkiego życia, oznacza też żałobę i ból. Ale nie tylko. Popiół jest także znakiem oczyszczenia i zmartwychwstania. Przecież Bóg stworzył człowieka z prochu ziemi i odrodził go w Chrystusie do nowego życia. Śniadanie Wielkanocne: Co podać na stół? Środa Popielcowa Zwyczaj posypywania głów popiołem podczas liturgii Wstępnej Środy przyjął się w Kościele w XI w. Jako oficjalny element obrządku został wprowadzony przez papieża Urbana II w 1099 r. Reforma liturgiczna Soboru Trydenckiego uprawomocniła zaś nazwę „Środa Popielcowa” w 1570 r. W Środę Popielcową wierni podczas liturgii pochylają głowę w pokorze, a kapłan symbolicznie posypuje ją popiołem, pochodzącym z palm poświęconych w Niedzielę Palmową poprzedniego roku. Podkreśla w ten sposób związek pomiędzy pokutą wiernych, a męką i śmiercią Chrystusa. Kapłan wypowiada przy tym słowa: „Prochem jesteś i w proch się obrócisz” lub „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Tradycyjny obrzęd ma za zadanie przypomnieć, że życie ziemskie mija, a silna wiara, ćwiczenia duchowe, dobrowolne wyrzeczenia i bezinteresowne dawanie pomagają osiągnąć życie wieczne. Znaczenie postu W Kościele katolickim dni lub okresy pokuty stanowią specjalny czas przygotowania do najważniejszych świąt. W tym czasie wierni odbywają swoistą podróż duchową, dzięki pokucie i uczestnictwie w liturgii. Dobrowolne wyrzeczenia i post mają za zadanie wzmocnić ich wiarę i pokorę. Środa Popielcowa rozpoczyna okres Wielkiego Postu. Przez 40 dni wierni przez modlitwę i powstrzymywanie się od niektórych pokarmów przygotowują się do najważniejszych świąt w Kościele katolickim, jakimi są Święta Wielkiej Nocy. Przeczytaj także: Co można jeść w Środę Popielcową? Post ścisły – co to znaczy? Czym się różni post jakościowy od postu ilościowego? Zobacza także: GALERIĘ Bezmięsne kotleciki - 10 przepisów na warzywne pyszności QUIZ. Co wiesz o tradycjach wielkopostnych? Pytanie 1 z 9 Kiedy zaczyna sie Wielki Post? W tłusty czwartek W Wielki Czwartek W Środę Popielcową Zobacz pełną wersję : Chrześcijanin = katolik? Coś mi się z KK nie zgadza. Od dawna. Jakoś tak jednak przypomniałem sobie o tym przy okazji słów wypowiedzianych przez Abp Michalika; ...To skąd się bierze tylu ludzi zdecydowanie wrogich Kościołowi? To są ludzie udający chrześcijan, udający tych, którzy uwierzyli... Kościół... Dla niego chrześcijanin to katolik. Wygląda na to, że dla całego KK. Wróg Kościoła to wróg chrześcijaństwa. Chrześcijanin nie może wierzyć i nie chodzić do kościoła. Coraz bardziej KK jawi mi się rakowatą naroślą na religii chrześcijańskiej. Sięgnąłem do historii: Wyznacznikiem wiary chrześcijańskiej są orzeczenia siedmiu soborów powszechnych na których sformułowano podstawowe dogmaty: o boskości Syna Bożego (sobór nicejski) - I – 325 rok), o boskości Ducha Świętego (sobór konstantynopolitański) - I – 381 rok), o godności Marii jako „Theotokos, Matce Bożej” (sobór efeski – 431 rok) i o dwóch naturach Chrystusa (sobór chalcedoński – 451 rok). Ostatniego ze wspomnianych dogmatów nie przyjmują Kościoły tzw. monofizyckie. O tym czy jesteś chrześcijaninem nie decyduje twój stosunek do prawd zawartych w nowym testamencie, przestrzeganie 10 przykazań tylko to czy wierzysz w dogmaty i prawa kanoniczne ustanowione przez ludzi. Na początku wydawało się to proste: Podstawowym przykazaniem etycznym chrześcijan oprócz przykazań Dekalogu jest przykazanie miłości Boga oraz bliźniego (nawet nieprzyjaciół). Miłość polega nie na akceptacji grzechu, ale nieżywieniu negatywnych uczuć względem źle czyniących, krzywdzących, nieszukaniu odwetu, ale pozostawieniu człowiekowi prawa do wyboru własnej drogi, do wolności, którą każdy powinien szanować, podobnie jak Bóg to czyni względem każdego człowieka. Tego nie da się pogodzić z władzą. KK poszedł w stronę przywilejów zapominając o tych podstawowych prawdach. Jestem chrześcijaninem. Nie jestem katolikiem. Nie dało się tego pogodzić. (Wszystkie cytaty z Wiki, pisownia oryginalna) Coś mi się z KK nie zgadza. Od dawna. dobrze, że dodałeś "od dawna" bo straciłbym szacunek. Greengaz24-08-2014, 09:57Przeprowadź krótki sondaż wśród znajomych z pytaniem kto przeczytał Stary i Nowy Testament. 99 % odpowie, że nie. Swoją wiedzę nt. chrześcijaństwa opierają na tradycyjnych przekazach /rodzina/, księdzu i katechizmie, czyli oficjalnej wykładni doktryny. Tam nie ma miejsca na własny rozum. Przeprowadź krótki sondaż wśród znajomych z pytaniem kto przeczytał Stary i Nowy Testament. 99 % odpowie, że nie. Swoją wiedzę nt. chrześcijaństwa opierają na tradycyjnych przekazach /rodzina/, księdzu i katechizmie, czyli oficjalnej wykładni doktryny. Tam nie ma miejsca na własny ma. Zastąpiony został doktrynami tych którym zależy na władzy. Bycie chrześcijaninem nie pozwala na bycie katolikiem. Nie trzeba być jakimś gigantem umysłu by dostrzec, że jedno z drugim się kłóci. KK udaje, że tego nie zauważa. Jestem chrześcijaninem. Miłość polega nie na akceptacji grzechu, ale nieżywieniu negatywnych uczuć względem źle czyniących, krzywdzących, nieszukaniu odwetu, ale pozostawieniu człowiekowi prawa do wyboru własnej drogi, do wolności, którą każdy powinien szanować, Bycie chrześcijaninem nie pozwala na bycie katolikiem. Nie trzeba być jakimś gigantem umysłu by dostrzec, że jedno z drugim się kłóci. 1. Jesteś chrześcijaninem. 2. Na podsumowanie chrześcijaństwa wybierasz cyctat o nieżywieniu negatywnych uczuć, prawie do wyboru drogi, wolności, którą powinno się szanować. 3. Sugerujesz słabość na umyśle wszystkich katolików, bo zakładam że wszyscy oni uważają, że są chrześcijanami. Nie wiem jak udaje Ci się dopasować dowolny z tych trzech punktów do pozostałych dwóch :) Mi się na logikę nie udaje, może źle rozumiem to co napisałeś. Same wątpliwości charakterystyczne dla czasu dojrzewania, większość przez nie przechodziła. Z ciekawości jeszcze pytanie do chrześcijanina poza wspólnotą (chyba że należysz do innej niż KK). Początkiem chrześcijaństwa jest chrzest. Czy gdyby Ci się teraz urodziło dziecko to sam byś je ochrzcił, czy ochrzcił w jakimś obrządku, czy nie chrzcił i nie formował na chrześcijanina, dając dziecku wolny wybór? Z ciekawości jeszcze pytanie do chrześcijanina Początkiem chrześcijaństwa jest chrzest. Czy gdyby Ci się teraz urodziło dziecko to sam byś je ochrzcił? z ciekawości. znasz biblię? Kiedyś dawno przeczytałem całość, ale nie wiem czy mogę powiedzieć że znam. Zacytowałeś Savage pytanie o chrzest. Mówią, że Jezus nie był chrześcijaninem, bo przeszedł tylko chrzest janowy. A co Ty myślisz o możliwości połączenia trzech punktów z wypowiedzi perma? Mówią, że Jezus nie był chrześcijaninem, bo przeszedł tylko chrzest janowy. pozwól, że zacytuję wikipedię co pisze o chreścijaństwie: "Chrześcijaństwo jest objawioną religią monoteistyczną[6], która bierze swój początek od Jezusa z Nazaretu". zatem jeśli jezus czegoś nie zrobił to znaczy, że tego nie było. a tu co? tadaaaammm. chrzcimy noworodki bo jesteśmy chrześcijanami. czyli ulepszamy dobre. trzeba to w ogóle komentować? dlatego pytam co to znaczy "tylko chrzest janowy"? A co Ty myślisz o możliwości połączenia trzech punktów z wypowiedzi perma? wybacz ale wypita ilość alkoholu nie pozawala mi na pełną przemyśleń wypowiedź. poza tym podobnie jak ty, kiedyś tylko przeczytałem całość biblii i nie jestem ekspertem. Nie tak z tym chrztem. Cytat z Ewangelii powinien wyjaśnić różnicę: Ja chrzciłem was wodą, On zaś będzie chrzcił was Duchem Świętym Jezus był właśnie "ochrzczony wodą" bo więcej mu nie było trzeba. Jezus był właśnie "ochrzczony wodą" bo więcej mu nie było trzeba. ale zapewne wiesz w jakim wieku chrzcił się jezus? kurcze trzeba to wałkować po raz setny? Jeśli chodzi Ci o przekazywanie wiary dzieciom i wszystko co się z tym wiąże, to zapewne wiesz w jakim wieku był obrzezany? Pozwól że poczekam na perma, żeby nie schodzić z wątkiem typowo we wnikanie teologiczne. Dobranoc. Greengaz24-08-2014, 22:42Co ma wspólnego obrzezanie z Jezusem, katolicyzmem, czy chrześcijaństwem? Co ma wspólnego obrzezanie z Jezusem, katolicyzmem, czy chrześcijaństwem? To jest pewien sposób spędzania wolnego czasu. to może ktokolwiek mi odpowie w jakim wieku należy się chrzcić. to może ktokolwiek mi odpowie w jakim wieku należy się chrzcić. Zrób to kiedy zechcesz! 1. Jesteś chrześcijaninem. 2. Na podsumowanie chrześcijaństwa wybierasz cyctat o nieżywieniu negatywnych uczuć, prawie do wyboru drogi, wolności, którą powinno się szanować. 3. Sugerujesz słabość na umyśle wszystkich katolików, bo zakładam że wszyscy oni uważają, że są chrześcijanami. Nie wiem jak udaje Ci się dopasować dowolny z tych trzech punktów do pozostałych dwóch :) Mi się na logikę nie udaje, może źle rozumiem to co napisałeś. Nie wiesz jak połączyć te trzy punkty? Może zacznij od pisania prawdy? Znasz to: " Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu." ? Nie sugeruję "słabości na umyśle". Wskazuję na różnice interpretacji katolickiej i chrześcijańskiej. Same wątpliwości charakterystyczne dla czasu dojrzewania, większość przez nie najwyraźniej jesteś w trakcie. Nie martw się, dorośniesz, zrozumiesz. Ja mam to dawno za sobą. Z ciekawości jeszcze pytanie do chrześcijanina poza wspólnotą (chyba że należysz do innej niż KK). Początkiem chrześcijaństwa jest chrzest. Czy gdyby Ci się teraz urodziło dziecko to sam byś je ochrzcił, czy ochrzcił w jakimś obrządku, czy nie chrzcił i nie formował na chrześcijanina, dając dziecku wolny wybór?Dziecko mam ochrzczone. Dawno temu. Ochrzczone w kościele katolickim. Gdybym miał teraz zdecydować pozostawiłbym dziecku wybór. Zrób to kiedy zechcesz! właśnie dzięki takiemu zechceniu mamy wysokie statystyki... powód do dumy? wg. mnie każdy sam powinien zdecydować o takim przymierzu. z tego co pamiętam to po chrzcie grzech liczy się podwójnie. Podwójnie ? Kto ci takie coś powiedział? Jeśli ksiądz to już do niego nie chodź bo głupio mówi. Ostatnio Szustaka słucham i on fajnie pewne rzeczy tłumaczy. No i bazuje na septuagincie :) Nie sugeruję "słabości na umyśle". Widzę, że zmieniłeś swój pierwszy wpis, dobrze że zacytowałem. Cieszę się, że dostrzegłeś własną niekonsekwencję i poprawiłeś co trzeba, ale nie cieszę się, że po korekcie swojego wpisu ze zmianą jego znaczenia (przyznaję, zmianą na lepsze!) to mi zarzucasz kłamstwo. Dla mnie Twoje "nie trzeba być jakimś gigantem umysłu by dostrzec" sugeruje nietęgi umysł wszystkich pozostałych, w tym przypadku wszystkich katolików, którzy uważają się za chrześcijan (czyli wszystkich). Zostań zatem przy wybranym przez Ciebie: Miłość polega nie na akceptacji grzechu, ale nieżywieniu negatywnych uczuć względem źle czyniących, krzywdzących, nieszukaniu odwetu, ale pozostawieniu człowiekowi prawa do wyboru własnej drogi, do wolności, którą każdy powinien szanować, i jako chrześcijanin nieżyw negatywnych uczuć, nie szukaj odwetu i pozostaw prawo do wyboru drogi i wolności, którą będziesz szanować. Jako i ja czynię :) No zgadzam się z przedmówcą. Czasami ciężko to zrobić , bardzo ciężko. Ale w końcu trzeba dążyć do ideału nawet jak się go nigdy nie osiągnie. właśnie dzięki takiemu zechceniu mamy wysokie statystyki... powód do dumy? wg. mnie każdy sam powinien zdecydować o takim przymierzu. z tego co pamiętam to po chrzcie grzech liczy się podwójnie. Tylko, że decydowanie w imieniu dzieci przez rodziców, nie jest tylko domeną KK. I nie tylko o kwestie wiary tu chodzi. Czy przy okazji wyrzucić również wybór przedszkola, szkoły podstawowej, koloru kurtki i spodni, a także przyznać prawo uczestniczenia w wyborach do Sejmu? Prawo bierne czy czynne też? A poza tym... będąc rodzicem, możesz zrobić jak piszesz! No zgadzam się z przedmówcą. Czasami ciężko to zrobić , bardzo ciężko. Ale w końcu trzeba dążyć do ideału nawet jak się go nigdy nie osiągnie. Cały wic na tym właśnie polega. Żeby była jasność , w tej kwestii cienki jestem :( W dążeniu do ideału? Nie przejmuj się, wszyscy tak mają. :eek::eek::eek::eek::eek: Widzę, że zmieniłeś swój pierwszy wpis, dobrze że zacytowałem. Cieszę się, że dostrzegłeś własną niekonsekwencję i poprawiłeś co trzeba, ale nie cieszę się, że po korekcie swojego wpisu ze zmianą jego znaczenia (przyznaję, zmianą na lepsze!) to mi zarzucasz kłamstwo. Dla mnie Twoje "nie trzeba być jakimś gigantem umysłu by dostrzec" sugeruje nietęgi umysł wszystkich pozostałych, w tym przypadku wszystkich katolików, którzy uważają się za chrześcijan (czyli wszystkich).Nie wiem jak na wpadłeś na to co piszesz ale to akurat nutka samokrytyki. Co niby zmieniłem? O czym kolego piszesz? Zostań zatem przy wybranym przez Ciebie: Miłość polega nie na akceptacji grzechu, ale nieżywieniu negatywnych uczuć względem źle czyniących, krzywdzących, nieszukaniu odwetu, ale pozostawieniu człowiekowi prawa do wyboru własnej drogi, do wolności, którą każdy powinien szanować, i jako chrześcijanin nieżyw negatywnych uczuć, nie szukaj odwetu i pozostaw prawo do wyboru drogi i wolności, którą będziesz szanować. Jako i ja czynię :)Ja zostanę przy tym, jak zawsze ale tzw prawdziwych katolików na to nie stać. Nie stać na to hierarchów kościelnych którzy powinni stanowić wzór. Stać było księdza Lemańskiego ale nie pasował do KK. zaznacze że nie chodzę do kościoła ale lemanski to typowy polski warchoł ewidentnie go podnieca szum nieustanny dlaczego tuskvn i maleszkowa wyborcza nie rozpisują się na temat jego procesów sądowych z nauczycielami pyskówkami ze swoimi parafianami czy ktoś go na siłe brał do seminarium , facet jest rozumny niech się dostosuje do swojej organizacji a jak nie to świat stoi i czeka malux20 wydaje mi się ma trochę racji. U Lemańskiego przeważa treść nad formą. Treść jest mniej wiecej dobra, ale forma niestety trudna do zaakceptowania. Ale liczę, że przemoże to w sobie i będzie ok. zaznacze że nie chodzę do kościoła ale lemanski to typowy polski warchoł ewidentnie go podnieca szum nieustanny dlaczego tuskvn i maleszkowa wyborcza nie rozpisują się na temat jego procesów sądowych z nauczycielami pyskówkami ze swoimi parafianami czy ktoś go na siłe brał do seminarium , facet jest rozumny niech się dostosuje do swojej organizacji a jak nie to świat stoi i czekaTy to taki prawdziwy katolik jesteś, nie? Tego nie znasz? Podstawowym przykazaniem etycznym chrześcijan oprócz przykazań Dekalogu jest przykazanie miłości Boga oraz bliźniego (nawet nieprzyjaciół). Miłość polega nie na akceptacji grzechu, ale nieżywieniu negatywnych uczuć względem źle czyniących, krzywdzących, nieszukaniu odwetu, ale pozostawieniu człowiekowi prawa do wyboru własnej drogi, do wolności, którą każdy powinien szanować, podobnie jak Bóg to czyni względem każdego człowieka. "Winą" Lemańskiego było, że nazywał rzeczy po imieniu. Dla KK to nie do zaakceptowania. KK pada na pysk. Nie wiem ile w tej chwili ludzi chodzi do kościoła ale może z 30 - 40 %. W dużych miastach może z 10%. Będzie coraz mniej, z prostego powodu. Tę rysę na KK którą opisuję widzi coraz więcej ludzi. Instytucja KK służy utrzymaniu władzy. Wierze służy coraz mniej. zaznacze że nie chodzę do kościoła To po ciul wypowiadasz się w tematach, ktróre cię nie interesują i na których się nie znasz? malux20 wydaje mi się ma trochę racji. Trochę, to mają wszyscy. Trochę w znaczeniu ze to nie było zupełnie bezzasadne jak niektórzy myślą. Trochę w znaczeniu ze to nie było zupełnie bezzasadne jak niektórzy myślą. a ja uważam, że nie ma bezgrzesznych i jego winy nie odbiegają od standardu, więc decyzja jest w sumie bezpodstawna. Tym bardziej, że podjeta przez kogoś, kto sam nie oczyścił się z zarzutów o wiele poważniejszych. Pepeg z Gumy25-08-2014, 15:22Co ma wspólnego obrzezanie z Jezusem, katolicyzmem, czy chrześcijaństwem? To jest pewien sposób spędzania wolnego czasu. :D:DDzięki Stary! Dawno się tak szczerze nie uśmiałem. :D:DDzięki Stary! Dawno się tak szczerze nie nie czuje ducha dyskusji. Odbiera poważnym dywagacjom ich status. Jak tu pisać o soborach w takiej atmosferze? Pepeg z Gumy25-08-2014, 18:26Wykrot nie czuje ducha dyskusji. Odbiera poważnym dywagacjom ich status. Jak tu pisać o soborach w takiej atmosferze? Nie doceniasz Starego.:D Tylko, że decydowanie w imieniu dzieci przez rodziców, nie jest tylko domeną KK. chciałeś chyba napisać "decydowanie za dzieci w imieniu rodziców" (subtelna różnica). sęk w tym, że chrzest powinno się przyjąć po wielu przemyśleniach w wieku dorosłym po to aby być świadomym późniejszych konsekwencji. w czasach chrystusowych noworodków się nie chrzciło. i to jest sedno sprawy. A poza tym... będąc rodzicem, możesz zrobić jak piszesz! oczywiście, że mogę tak zrobić a nawet muszę. tylko dlaczego ktoś ma mnie za to oceniać i na jakiej podstawie? Nie doceniasz Starego.:DDoceniam, doceniam. Nie znam nikogo innego kto miałby kota używającego alkoholi wysokoprocentowych w celach spożywczych. Wykrot nie czuje ducha dyskusji. Odbiera poważnym dywagacjom ich status. Jak tu pisać o soborach w takiej atmosferze? Ile razy można o tym samym na poważnie? Byłem u szwagra na wódce, mam się poddać pewnym wstecznym odruchom pokonsumpcyjnym? chciałeś chyba napisać "decydowanie za dzieci w imieniu rodziców" (subtelna różnica). sęk w tym, że chrzest powinno się przyjąć po wielu przemyśleniach w wieku dorosłym po to aby być świadomym późniejszych konsekwencji. w czasach chrystusowych noworodków się nie chrzciło. i to jest sedno sprawy. E tam, napisałem to co chciałem. Czyli od zarania dziejów (u naszych braci mniejszych również, w przeważającej większości) to rodzice decydują za dzieci w pierwszym okresie życia. Powołali je na ten świat, więc kształtują na swój obraz i podobieństwo dopóki się da. A jak się już nie da, to dzieci robią co chcą. Gdyby to było idiotyczne, to te dzieci, kiedy uzyskają pełnię prawa decydowania o sobie i swoich z kolei dzieciach, uznając za błąd postępowanie rodziców, nie powielali by tego błędu, prawda? i temat umarłby śmiercią naturalną. A nie umiera... Doceniam, doceniam. Nie znam nikogo innego kto miałby kota używającego alkoholi wysokoprocentowych w celach spożywczych. Ta cholera wciąż żyje i przestał się bać kogokolwiek. Gdyby to było idiotyczne, to te dzieci, kiedy uzyskają pełnię prawa decydowania o sobie i swoich z kolei dzieciach, uznając za błąd postępowanie rodziców, nie powielali by tego błędu, prawda? i temat umarłby śmiercią naturalną. A nie umiera... O takim pomyśle nie pomyslałem :) Logika jest. Ta cholera wciąż żyje i przestał się bać wypije to nie pęka? To normalne. joanna_a30-08-2014, 15:50Przeprowadź krótki sondaż wśród znajomych z pytaniem kto przeczytał Stary i Nowy Testament. 99 % odpowie, że nie. Swoją wiedzę nt. chrześcijaństwa opierają na tradycyjnych przekazach /rodzina/, księdzu i katechizmie, czyli oficjalnej wykładni doktryny. Tam nie ma miejsca na własny rozum. Bo tymi, którzy nie dysponują zbyt rozległą wiedzą jest łatwiej kierować. Sam Kościół nie dokłąda żadnych starań, aby świadomość jego wyznawców była większa. Nie mamy często elementarnej wiedzy tylko ślepo podążamy za tłumem Rozległą wiedzą nie jest potrzebna do zbawienia. Wystarczy poczytać ewangelie. Choć czasami się przydaje w zrozumieniu wielu kwestii. Pepeg z Gumy03-09-2014, 10:33Rozległą wiedzą nie jest potrzebna do zbawienia. Wystarczy poczytać ewangelie. Choć czasami się przydaje w zrozumieniu wielu kwestii. Mówiąc o "zrozumieniu wielu kwestii "masz na myśli przemianę wody w wino? Woda w wino to jest pikuś. Najzwyklejszy cud, bez większej historii, chociaż wielu marzy o takich zdolnościach. Wino w Krew to jest wyzwanie! Nawet bardzo rozległa wiedza nic tu nie pomoże. Pepeg z Gumy03-09-2014, 11:45Tak zawsze bylo... Dla ich nieszczescia ludzie nauczyli sie czytac... :) "Po powiększali się i w dupach im się poprzewracało" ( nadszyszkownik Kilkujadek) Mówiąc o "zrozumieniu wielu kwestii "masz na myśli przemianę wody w wino? Wielki mi problem. Myślałby kto, ze nie piłeś... ... Wino w Krew to jest wyzwanie! Nawet bardzo rozległa wiedza nic tu nie pomoże. Nooo, i to już było, ale u Słowackiego to Mefisto w Nieznajomego skórę wlazł i namieszał. A car żywym został był, bo Imaginacja ze Strachem przegrała. Że te scenariusze lubią się tak powtarzać :rolleyes: Mówiąc o "zrozumieniu wielu kwestii "masz na myśli przemianę wody w wino? Przemiana wody w wino był to pierwszy cud i rozpoczęcie działalności Jezusa. Lubię sobie wyobrażać co tam się stało jak służący te stongwie przynieśli. Założę się ze studnia z której wzięto wodę była okupowana. Pewnie myśleli ze tam jest te wino. Juz widzę co bardziej przedsiębiorczych którzy by tam biznes chcieli założyć :) Niezłe było poruszenie , i te ploty miedzy sąsiadami. :cool: Się działo. Ale ten cud był dla Maryi , Jezus musiał ustalić nowe relacje między nim a matką. Dla tego już więcej jej tak nie nazywał. Przez ponad 30 lat Jezus nic ciekawego nie zrobił, był co prawda takim miejscowym celebryta bo zagiął uczonych w piśmie w świątyni. Ale poza tym jakoś nic więcej. Wiec jak miał zacząć nauczać po swoim chrzcie jakoś to musiał zaakcentować. Wiec zrobił cud z winem. Muszę coś napisać. Spotkałem przypadkiem znajomego proboszcza. Z parafii pod tytułem "bieda z nędzą". Wielkomiejskie bezrobocie plus geriatria dychawicznie podtrzymująca istnienie parafii w rytmie wypłaty emerytur. Nie miał humoru. Zabrałem go do knajpy. Zgodził się, z oporami ale jednak. Zjedliśmy po steku :), wypiliśmy parę piwek i doszliśmy do wspólnego wniosku. Wszystko to g..no warte. :) Wszystko czyli jego posługa przede wszystkim. Nie jest w stanie pomóc potrzebującym, bo funduszy brak. Kuria traktuje parafię jak dochodowy biznes. Ma na siebie zarobić i jeszcze ma coś dla góry zostać. O przesłaniu, o służbie nikt nie mówi. Wiara jest tematem nieistniejącym w rozmowach. Biznes, interesy, polityka. Bardzo sie zdziwiles? :) Jaki byl cel stwozenia "kosciola"?Steki dla wszystkich? ..... Kuria traktuje parafię jak dochodowy biznes. Ma na siebie zarobić i jeszcze ma coś dla góry zostać. O przesłaniu, o służbie nikt nie mówi. Wiara jest tematem nieistniejącym w rozmowach. Biznes, interesy, polityka. ... i to od wieków... przyczynili się do rozbiorów... To tylko z lenistwa zwykłych katolików. Jest to bardzo wygodne. Taki zakład usług religijnych. Jak widać to nie działa. to jest to najlepszy biznes jaki wymyślił czy to wina Boga czy ludzi?Czy można ignorować lub negować istnienie Boga tylko dlatego,że ludzie źle czynią? Ludziom potrzebny jest jest są prawa Boskie. to jest to najlepszy biznes jaki wymyślił czy to wina Boga czy ludzi?Czy można ignorować lub negować istnienie Boga tylko dlatego,że ludzie źle czynią? Ludziom potrzebny jest jest są prawa piszemy o Bogu tylko o KK. Oczywiście ze ludzie wszystko komplikują. Nie piszemy o Bogu tylko o KK. to nazywasz, z religii czy możemy oderwać Boga od musimy mieć jakiś mieć jakiegoś jest zwierzęciem stadnym i musi należeć do jakiejś grupy. Hm... a w jakiej kolejnosci , co powstalo.... od kogo sie dowiedzielismy... o czym i/lub o kim? Pod pretekstem kogo i straszac kim funkcjonuje kosciol? Ile jest ludzi na swiecie... ile bogow? Nie za bardzo kumam o co Ci chodzi. Kk błądzi ? Czyli kto ? Dobrze wiesz napisałem Greengaz20-09-2014, 20: to jest to najlepszy biznes jaki wymyślił czy to wina Boga czy ludzi?Czy można ignorować lub negować istnienie Boga tylko dlatego,że ludzie źle czynią? Ludziom potrzebny jest jest są prawa Boskie. Jakoś nie widzę w hierarchach KK /pardon - biznesmenach/ strachu przed gniewem Bożym. Jakoś nie widzę w hierarchach KK /pardon - biznesmenach/ strachu przed gniewem Bożym. Ja też nie napisałem,że jest to najlepszy czy mam przez nich przestać wierzyć w jedynego Boga. Greengaz20-09-2014, 21:13Z dużym prawdopodobieństwem robisz to nieumiejętnie. Możesz nie zostać wysłuchany, gdyż trudno się przebić z wiarą przez zgiełk modlących się za pośrednictwem i pomocą KK. O muzułmanach, protestantach, Żydach i in. nie wspomnę. Jak zapewne wiesz nie jest On jedyny. Pytanie czy wybrałeś właściwego? Zostawmy to. Oczywiście nikt Ci nie zabrania. Ograniczenia chce wprowadzać KK ręka w rękę z władzą drugiej stronie. Dopóki do łóżka zagląda ksiądz swojemu wiernemu, mnie to nie przeszkadza. Przeszkadza mi, gdy chce zaglądać do mojego. Łóżko traktuję jako skrót myślowy. Greengaz20-09-2014, 21:30@tesel No i coś takiego jest niemożliwe bez pośrednictwa KK. Świadomie rezygnujesz? .Ale czy możemy oderwać Boga od musimy mieć jakiś mieć jakiegoś jest zwierzęciem stadnym i musi należeć do jakiejś grupy. ba, co za pytanie... w sumie nie musi. zależy to od człowieka. Ostatnio czytałam, że pewne normy postępowania nie są zależne od religii lecz wynikają z samego faktu socjalizowania się człowieka. religie tylko te normy skodyfikowały, głównie zresztą dlatego, że grupy społeczne się w pewnym momencie rozrosły i ktoś musiał nadać temu wszystkiemu uniwersalny sznyt. Więc w sumie przewodnik nie jest za bardzo potrzebny. Wystarczy intuicja, a jak zawiedzie, to szybciutko cię naprostują sąsiedzi, znajomi, państwo itd ;) Za to potrzeba Boga jest potrzebą tak samo starą, jak świadomość istnienia człowieka. Ale czy to człowiek, przerażony swoim istnieniem wymyślił dla niego wytłumaczenie, czy odwrotnie - tego się pewnie nie dowiemy... tutaj..... @tesel No i coś takiego jest niemożliwe bez pośrednictwa KK. ( fm%2F1%2C103086%2C16678994%2CFrancja__Otwarto_proc es_o Świadomie rezygnujesz? ee, co się podniecać, jarmark dla ubogich... cuda panie, cuda Greengaz20-09-2014, 21:56tutaj..... :) Przecież musimy mieć jakiś mieć jakiegoś jest zwierzęciem stadnym i musi należeć do jakiejś grupy. kolega fantazjuje. nic nie musimy... może ci słabi albo bojący, nierozumiejący np. sensu egzystencji. lubią jak się ich prowadzi po sznurku, wyjaśnia każde dziwne (niepokojące) zjawisko, jak się im tłumaczy dlaczego ktoś umarł choć był młody. nie każdy chce być niańczony i głaskany. dobrze napisałeś, że musimy mieć jakiegoś przewodnika... a potem osiągamy dojrzałość. wtedy sami sobie możemy przewodzić. może i większość z nas musi należeć do jakiejś grupy, ale na pewno nie wszyscy i nie koniecznie do jakiejś sekty. Tak naprawdę świat do przodu ciągnie 1% ludzi, 3% wie o co chodzi, a reszta to wagoniki...Wystarczy im odpowiednio zwrotnicę nastawić i pojaaaaaaaaadą! Tak naprawdę świat do przodu ciągnie 1% ludzi, 3% wie o co chodzi, a reszta to wagoniki. takie stwierdzenie to wstęp do teorii spiskowych. to jest to najlepszy biznes jaki wymyślił czy to wina Boga czy ludzi?Czy można ignorować lub negować istnienie Boga tylko dlatego,że ludzie źle czynią? Ludziom potrzebny jest jest są prawa ciekawy problem. Wcale nie łatwy nawet do zdefiniowania. Wiele na ten temat zostało napisane co nie znaczy, że komukolwiek udało się na to pytanie odpowiedzieć. Można to pytanie odwrócić. Czy wiara bez kościoła przetrwa? Wiadomo? Nie wiadomo? Spróbujmy znaleźć coś co trwa w umysłach bez wsparcia instytucjonalnego czy też grupy. To będzie... No tak, nie jest łatwo. Patriotyzm? W jakiejś części tak ale nie da się powiedzieć, że bez wsparcia grupy, o instytucji państwa nie wspominając. Szacunek dla rodziców? Jak najbardziej. Niestety, w przeciwieństwie do wiary w Boga mamy tu do czynienia z silnym sprężeniem zwrotnym. Zwyczaje, obrzędy? No chyba tak, choć bez grupy wydają się bezsensowne. Coś jeszcze? Zaczynamy zawężać poszukiwania ale wcale to sprawy nie upraszcza. Prędzej czy później dochodzimy do wniosku, że rodzina to też grupa/instytucja. Mały kościół. Wiara pewnie w nim przetrwa o ile będzie pielęgnowana. Szukać dalej? Wejdziemy w sferę psychiki; nawyków, odruchów, instynktów. Instynkt wiary? Odruchowa modlitwa? Kurcze, coś nie tak. Brak sprężenia zwrotnego, chyba, że za takie uznać ulgę wynikającą z podzielenia się problemami z Bogiem jak i jego niedostrzegalnego nad nami patronatu. Czy to wystarczy? Hmmm... Tu już każdy zostaje sam ze sobą. Doktryna KK jest jasna. Nie ma chrześcijanina bez Kościoła. Tu jedna z homilii Franciszka: ( Fdoc% Kompletnie nieprzekonywująca. O ile jeszcze można zrozumieć grupę jako podstawowy element wiary to, takie stwierdzenie: Chrześcijanin nie jest monadą, ale należy do pewnego ludu - Kościoła. dobitnie pokazuje gdzie KK dokonuje nadużycia. Lud = Kościół. To prawda, choć można wiarę kultywować samotnie. Lud jednak nie równa się instytucjonalnemu Kościołowi Katolickiemu! KK podzielił lud na lepszych i gorszych. To już od dawna nie jest wspólnota. Kapłan to już nie jest tylko ktoś kto pielęgnuje wiarę. To także nieuprawniony interpretator woli Boga (wbrew 10 przykazaniom) domagający się w związku z tym przywilejów. Franciszek zdaje sobie z tego sprawę, bo, przynajmniej na początku próbował tę wspólnotę przywrócić. Efekt jednak mizerny. Władzy i przywilejów łatwo się nie oddaje. KK jak rak toczy religię. Zje się w końcu sam. Rozdźwięku między "kościołem ludu" a instytucjonalnym molochem nie da się zahamować. A wystarczyłoby gdyby wszyscy wierzący stosowali się do tego prostego przesłania poniżej zamiast wierzyć w zbawczą moc spowiedzi. Niestety, to takie wygodne; nagrzesz, wyspowiadaj się, nagrzesz, wyspowiadaj... Dużo trudniej robić to co wierze chrześcijańskiej najcenniejsze: Podstawowym przykazaniem etycznym chrześcijan oprócz przykazań Dekalogu jest przykazanie miłości Boga oraz bliźniego (nawet nieprzyjaciół). Miłość polega nie na akceptacji grzechu, ale nieżywieniu negatywnych uczuć względem źle czyniących, krzywdzących, nieszukaniu odwetu, ale pozostawieniu człowiekowi prawa do wyboru własnej drogi, do wolności, którą każdy powinien szanować, podobnie jak Bóg to czyni względem każdego człowieka. Czy wiara bez kościoła przetrwa? Wiadomo? Nie wiadomo? Spróbujmy znaleźć coś co trwa w umysłach bez wsparcia instytucjonalnego czy też grupy. : A przecież to proste. LĘK. Nie strach. Stach służy dyscyplinowaniu wiernych, strach przed karą, wykluczeniem ze wspólnoty, sąsiadem. Ale lęk. Obezwładniający lęk egzystencjalny. Ludzie starają się nie myśleć ale to tkwi... Uciekają przed nim w to, co jest im dostępne. Jedni w naukę, inni w religię. A jeszcze inni wątpią we wszystko i ćpają, piją. Po co istniejemy? Po co się w ogóle to wszystko zaczęło, po kiego ta ch.. bakteria powstała w oceanie. Przypadek? Bezsensowny przypadek? Żeglujemy przez wszechświat samotnie, nie po to by go zmieniać, wszechświat ma nas w d. Walczymy, zarabiamy i nagle ciach... pęka nić. NIC nie zostaje. To bardzo przygnębiające. O ileż łatwiej przyjąć, że KTOŚ ma plan. Że ma to sens. Zrobię od A do B bo tyle do mnie należy. Jak w pracy. Uczciwie, rzetelnie wypełnię polecenia, nawet bezsensowne. I dostanę wypłatę gdzieś tam, kiedyś. A jak przy okazji zrobię karierę tutaj, to też fajnie. Pewnie moja kariera jest w planie Bożym. A mnie jest wygodnie. W części, bo z czegoś musiałem zrezygnować. Jak to w życiu... Są też osoby różnie upośledzone. Psychopaci. Osoby z defektami mózgu, które pozwalają im nie zadawać takich pytań. Im ma być dobrze tu i teraz. bardzo dobrze. I ci słabsi..." chcę zabić ale na pewno to podoba się Bogu" . Chcę i tylko to się liczy, ale musi być wytłumaczenie zewnętrzne. Ogromna różnorodność zachowań. Ale to już poza trzonem religijnym ;) Czy wiara bez kościoła przetrwa? Wiadomo? Nie wiadomo? Spróbujmy znaleźć coś co trwa w umysłach bez wsparcia instytucjonalnego czy też grupy. : A przecież to proste. LĘK. Nie strach. Stach służy dyscyplinowaniu wiernych, strach przed karą, wykluczeniem ze wspólnoty, sąsiadem. Ale lęk. Obezwładniający lęk egzystencjalny. Ludzie starają się nie myśleć ale to tkwi... Uciekają przed nim w to, co jest im dostępne. Jedni w naukę, inni w religię. A jeszcze inni wątpią we wszystko i ćpają, piją. Po co istniejemy? Po co się w ogóle to wszystko zaczęło, po kiego ta ch.. bakteria powstała w oceanie. Przypadek? Bezsensowny przypadek? Żeglujemy przez wszechświat samotnie, nie po to by go zmieniać, wszechświat ma nas w d. Walczymy, zarabiamy i nagle ciach... pęka nić. NIC nie zostaje. To bardzo przygnębiające. O ileż łatwiej przyjąć, że KTOŚ ma plan. Że ma to sens. Zrobię od A do B bo tyle do mnie należy. Jak w pracy. Uczciwie, rzetelnie wypełnię polecenia, nawet bezsensowne. I dostanę wypłatę gdzieś tam, kiedyś. A jak przy okazji zrobię karierę tutaj, to też fajnie. Pewnie moja kariera jest w planie Bożym. A mnie jest wygodnie. W części, bo z czegoś musiałem zrezygnować. Jak to w życiu... Lęk tworzy wiarę... Są też osoby różnie upośledzone. Psychopaci. Osoby z defektami mózgu, które pozwalają im nie zadawać takich pytań. Im ma być dobrze tu i teraz. bardzo dobrze. I zorganizowanie instytucjonalne musi trzymać ich w ryzach. Żeby ich "dobrze" nie szkodziło innym. Pytanie- skąd, kto nam dał lęk??? :D A jak się nie ma lęku ani wiary, jednocześnie postępuje się jako tako? No powiedzmy stosuje się przykazania, ale z innych, irracjonalnych powodów (irracjonalnych w odniesieniu do wiary i "lęku" )? Przy okazji nie jest się też upośledzonym (to musisz przyjąć na wiarę;)) Mówią mi, że to przyjdzie. Wiara albo lęk...Czekam więc. Cierpliwie już 60 lat czekam... A jeszcze inni wątpią we wszystko i ćpają, piją. koleżanka się chyba zagalopowała. dlaczego taka insynuacja? A jak się nie ma lęku ani wiary, jednocześnie postępuje się jako tako? No powiedzmy stosuje się przykazania, ale z innych, irracjonalnych powodów (irracjonalnych w odniesieniu do wiary i "lęku" )? .. Przykazania to są normy narzucone przez społeczeństwo, wynikające z konieczności utrzymania stosunków międzyludzkich na akceptowalnym poziomie między egoizmem a altruizmem. Dylemat więźnia się kłania. Wiara może być jedynie jednym z uzasadnień dla ich stosowania. Nie masz lęku, nie masz wiary. W brak lęku wątpię, każdy gdzieś go ma, większość o nim nie myśli. Ale każdy ma jakiś wypełniacz pustki. Pieniądze, nauka, poświęcenie dla rodziny... nawet hobby intensywnie stosowane. Po prostu w nawale zajęć jeszcze nie zadajesz pewnych pytań ;) SAVAGE Piszę o tych, którzy pytania zadali i nie umieli wytrzymać braku odpowiedzi. Czasem nawet wielkie umysły tego świata. jeżeli ktoś nie pyta, to nie ma problemu a ćpać może po prostu z niskich pobudek - żeby było mu dobrze tu i teraz. To inna grupa :rolleyes: Eee tam ...stracha raz po raz to ma każdy. Lęk godny wiary w Boga to coś zupełnie innego. A i z tymi wypełniaczami pustki trudno się zgodzić...Bo nie o taką pustkę przecież chodzi. A i z tymi wypełniaczami pustki trudno się zgodzić...Bo nie o taką pustkę przecież chodzi. Tak myślisz? To stań i zapytaj PO CO. Uczciwie. Ja się czasem pytam - po co się uczę. "Robię" kolejne stopnie zawodowe, naukowe i co tam jeszcze. Żeby mieć kasę? E tam, i bez tego można mieć lub nie. Dla przyjemności? No, można się uczyć ale nie koniecznie takich bzdur, jakie są potrzebne do zdania egzaminów. Dla rozwoju umysłu? Oczywiście. Ale patrz wyżej. Co zostaje? Wypełniacz. terminy, do których trzeba zdążyć, zorganizowanie życia pod coś. Brak czasu na pytania, paradoksalnie. Źle wybrałam. Nauka dyscyplinuje umysł. Pytania cisną się same :D.. Inne wypełniacze byłyby lepsze. Np kolejny samochód. Lepszy dom. Lepsza żona. No, mąż... setne buty... pięćdziesiąta nieużywana torebka....zdrowa żywność.... zdrowe życie... sport... impreza alkoholowa co tydzień... milion na koncie.. władza.. o! władza wciąga, doskonale wypełnia czas ;) Lęk jest dobrym wierzą,chodzą do kościoła ,chociaż ich wiara jest na wszelki wiadomo jak to jest? OTO TAJEMNICA (w kościele dodadzą: WIARY). Ewa. Ja się codziennie zastanawiam PO CO?! I co? I nic...Anie mię strach nie oblatuje, ani na najbliższą msze nie ciągnie, ani pójść coś zwędzić, ani komu w łeb dać. Wódka stoi od pól roku i ubywa z niej marnie...Jedno piwko na wygrany secik, czasem zamiennie lampka czerwonego Bordeaux... Nie żebym był nygus, czy jaki abnegat. Ambicji mam sporo, jestem kreatywny.... Nie szukam innego lepszego życia. To przyjmuję jak leci. Tak jest, tak ma być i basta...W dupie mam czy pada deszcz, czy świeci słonce. Lubie fajną pogodę, ale mam też trawnik do podlewania...;) Lęk jest dobrym wierzą,chodzą do kościoła ,chociaż ich wiara jest na wszelki wiadomo jak to jest? To nie jest wiara. To jest NIC. To nie jest wiara. To jest NIC. Zgadzam tak proboszcz mówił mi,że woli 3 prawdziwych wiernych niż setkę udających. To w takim razie wielki człowiek. Gotów zadowolić się trzema datkami na tacę.... To w takim razie wielki człowiek. Gotów zadowolić się trzema datkami na tacę.... Wszystko sprowadzasz do kasy? Wiesz że nie. Chyba, że nie śledzisz wątku. Zgadzam tak proboszcz mówił mi,że woli 3 prawdziwych wiernych niż setkę czym, wg niego różnią się jedni od drugich? A czym, wg niego różnią się jedni od drugich? Jedni są wizją, drudzy istnieją naprawdę. Jedni są wizją, ...Chyba pobożnym życzeniem. :) Greengaz21-09-2014, 20:21Brak strachu, czy lęku? Może wiernym przydałoby się więcej joggingu? Może wiernym przydałoby się więcej joggingu? Niewiernym też. Chef Paul22-09-2014, 02:18Wszelakich lęków i wiar jakichkolwiek wyzbyłem się całkowicie lat gdzieś około siedmiu :( Dziś jestem: abnegatem z defektem mózgu, ćpunem i alkoholikiem (pustkę swą wypełniając jaraniem gandzi, za kołnierz nie wylewając) ... ot taka bakteria ze mnie, (pantofelek rzekłbym) ... tylko gdzieś mnie uwiera skrzeczące we mnie pytanie: na chuj być przyzwoitym ? ... no po kiego ? Że też takie durne myśli hodujesz w głowie... Wszelakich lęków i wiar jakichkolwiek wyzbyłem się całkowicie lat gdzieś około siedmiu :( Dziś jestem: abnegatem z defektem mózgu, ćpunem i alkoholikiem (pustkę swą wypełniając jaraniem gandzi, za kołnierz nie wylewając) ... ot taka bakteria ze mnie, (pantofelek rzekłbym) ... tylko gdzieś mnie uwiera skrzeczące we mnie pytanie: na chuj być przyzwoitym ? ... no po kiego ?Wszelkie badania wskazują na to, że bycie grzecznym, uczynnym, pomocnym, szlachetnym itp wcale nie gwarantują szacunku i podziwu innych. Co więcej, dużo lepiej w życiu mają skurwysyny. Bycie chrześcijaninem gwarantuje stresy, wrzody na żołądku i upadek finansowy. Nasuwa się analogia do komunizmu. Założenia słuszne, tylko jak to w głowach zaimplementować. Stąd może ten "wspaniały" wynalazek jakim jest spowiedź. Umożliwia bycie wierzącym, jak i postępowanie gwarantujące sukces życiowy. Taki rozkrok umysłowy. Pitolicie obywatele. Nie wierzę wam. W czym ma niby lepiej skurwysyn? To że czerpie energię (być może korzyści jakieś także...) z bycia skurwysynem nie stawia go w ani trochę lepszej sytuacji od mojej.... ...W czym ma niby lepiej skurwysyn?... Nie ma skrupułów, nie ma dylematów. W efekcie liczą się z nim bardziej. Z jednym wyjątkiem. W biznesie, ale opartym o czyste zasady kapitalizmu to może być taktyka samobójcza. Są już na szczęście u nas dziedziny w której zaufanie do kontrahenta jest kluczowe. Pole do popisu dla chrześcijanina. :) Nie ma skrupułów, nie ma dylematów. W efekcie liczą się z nim bardziej. Z jednym wyjątkiem. W biznesie, ale opartym o czyste zasady kapitalizmu to może być taktyka samobójcza. Są już na szczęście u nas dziedziny w której zaufanie do kontrahenta jest kluczowe. Pole do popisu dla chrześcijanina. :) Czyli jest zwierzakiem, bo nie ma skrupułów i dylematów...I to ma być powód bym mu zazdraszczał?!;) W biznesie coraz popularniejszy networking, będzie spychać zwierzaki na margines. Oczywiście nie od razu i nie do końca, ale czasy całkowitej bezkarności oszołomów muszą odejść w niebyt... Pepeg z Gumy22-09-2014, 11:28Czyli jest zwierzakiem, bo nie ma skrupułów i dylematów...I to ma być powód bym mu zazdraszczał?!;) W biznesie coraz popularniejszy networking, będzie spychać zwierzaki na margines. Oczywiście nie od razu i nie do końca, ale czasy całkowitej bezkarności oszołomów muszą odejść w niebyt... :lol2:A już przez chwilę miałem wrażenie, że i u Ciebie wraz z wiekiem wzrasta popyt na wszelkiej maści święty spokój. :lol2:A już przez chwilę miałem wrażenie, że i u Ciebie wraz z wiekiem wzrasta popyt na wszelkiej maści święty spokój. ZUS przysłał mi ostatnio wynik moich możliwości emerytalnych (całki żywot coś im płaciłem, czasem niemało...). Jakbym chciał tera emeryturki, dostawałbym od nich co miesiąc 283 zł . Tak wiec, tym samym spokój, to ja sobie mogę w tyłek wsadzić:D Zanim pójdziesz na emeryturę, GUS co jaki czas podnosi średnie dalsze trwania życia.. wtedy dostaniesz jeszcze mniej emeryturki. :( Pepeg z Gumy22-09-2014, 12:59ZUS przysłał mi ostatnio wynik moich możliwości emerytalnych (całki żywot coś im płaciłem, czasem niemało...). Jakbym chciał tera emeryturki, dostawałbym od nich co miesiąc 283 zł . Tak wiec, tym samym spokój, to ja sobie mogę w tyłek wsadzić:D :rotfl: Twoje dwuznaczne poczucie humoru jest tu wyjątkowo bezcenne, jednak stoi dosyć mocno w opozycji do wyważonego, aczkolwiek mimo wszystko stoickiego światopoglądu. W biznesie coraz popularniejszy networking, będzie spychać zwierzaki na margines. Oczywiście nie od razu i nie do końca, ale czasy całkowitej bezkarności oszołomów muszą odejść w niebyt... Ech, cosik mię się widzi, że planujesz kabaret utworzyć i tak się przygotowujesz... coś Ci zapodam na deser Ech, cosik mię się widzi, że planujesz kabaret utworzyć i tak się przygotowujesz... coś Ci zapodam na deser A nie mówiłem?! 1% waryjatów pcha ten wózek... Mirek_Lewandowski22-09-2014, 20:31Wszelakich lęków i wiar jakichkolwiek wyzbyłem się całkowicie lat gdzieś około siedmiu :( Dziś jestem: abnegatem z defektem mózgu, ćpunem i alkoholikiem (pustkę swą wypełniając jaraniem gandzi, za kołnierz nie wylewając) ... ot taka bakteria ze mnie, (pantofelek rzekłbym) ... tylko gdzieś mnie uwiera skrzeczące we mnie pytanie: na chuj być przyzwoitym ? ... no po kiego ? Ech... przyszło mi w niedzielę wysłuchać kazania.:rolleyes: I się dowiedziałem. Otóż księżulek dywagował, czemu porządni ludzie młodo umierają, a niejeden łobuz żyje do lat wielu na utrapienie innych. I doszedł do wniosku, że tak jest, bo Bóg daje mu czas, aby się opamiętał i poprawił!:lol2: Ech... przyszło mi w niedzielę wysłuchać kazania.:rolleyes: I się dowiedziałem. Otóż księżulek dywagował, czemu porządni ludzie młodo umierają, a niejeden łobuz żyje do lat wielu na utrapienie innych. I doszedł do wniosku, że tak jest, bo Bóg daje mu czas, aby się opamiętał i poprawił!:lol2:Łał! No i wszystko jasne. Chef Paul22-09-2014, 21:30Ech... przyszło mi w niedzielę wysłuchać kazania.:rolleyes: I się dowiedziałem. Otóż księżulek dywagował, czemu porządni ludzie młodo umierają, a niejeden łobuz żyje do lat wielu na utrapienie innych. I doszedł do wniosku, że tak jest, bo Bóg daje mu czas, aby się opamiętał i poprawił!:lol2: w takim razie będę żył wiecznie :) ;) Ech... przyszło mi w niedzielę wysłuchać kazania.:rolleyes: I się dowiedziałem. Otóż księżulek dywagował, czemu porządni ludzie młodo umierają, a niejeden łobuz żyje do lat wielu na utrapienie innych. I doszedł do wniosku, że tak jest, bo Bóg daje mu czas, aby się opamiętał i poprawił!:lol2: Niczym Jaruzelski! Jak mojej matuli powiedziałem, że Jaruzel się wyspowiadał i przyjął komunię przed śmiercią, więc pójdzie do nieba, to się złapała za głowę i powiedziała, że ona do takiego nieba nie chce! Że mam jej znaleźć inne i koniec! No i mam problem... Chef Paul22-09-2014, 22:09Niczym Jaruzelski! Jak mojej matuli powiedziałem, że Jaruzel się wyspowiadał i przyjął komunię przed śmiercią, więc pójdzie do nieba, to się złapała za głowę i powiedziała, że ona do takiego nieba nie chce! Że mam jej znaleźć inne i koniec! No i mam problem... coś tam Stasiu wyszukasz :) ... dla uspokojenia Mamy, zawsze możesz Jej powiedzieć, że poszedł do specjalnej izolatki ;) tylko dla wojskowych :) Pepeg z Gumy22-09-2014, 23:02coś tam Stasiu wyszukasz :) ... dla uspokojenia Mamy, zawsze możesz Jej powiedzieć, że poszedł do specjalnej izolatki ;) tylko dla wojskowych :) Taa! Zwłaszcza ,że tylko Bóg skruszonym grzesznikom ponoć wybacza, katolik - przenigdy. Im większe cierpienie grzesznika, tym jego dusza więcej słodyczy zażywa. Mnie zaś jednako zawsze bawił religijny relatywizm wyznaniowy. Mnie jednak żal nieco, iż dla chrześcijan nie starczyło już dziewic w raju... Greengaz23-09-2014, 05:38Z dziewicami to ponoć błąd tłumaczenia. Chodziło o winne grona czekające w raju. Gdyby nie ten błąd, nie byłoby tylu terrorystów-samobójców. Cholera wie co kogo tam czeka. Mnie jednak żal nieco, iż dla chrześcijan nie starczyło już dziewic w raju...A skąd wiesz? Ulegasz wrogiej propagandzie. :) Mirek_Lewandowski29-09-2014, 06:41 Nie narzekajcie... w Gliwicach można steki w piątek jeść... Pepeg z Gumy29-09-2014, 07:28A skąd wiesz? Ulegasz wrogiej propagandzie. :) To nie propaganda. Dziś prawdziwych dziewic już nie ma. Swoją drogą, zastanawiająca jest ta muzułmańska potrzeba mnogiej defloracji. Pepeg z Gumy29-09-2014, 07:30 ( Fkat%2C1342%2Ctitle%2CGliwicki-proboszcz-udzielil-dyspensy-na-mieso-z-konkretnego-sklepu%2Cwid%2C16917756% Nie narzekajcie... w Gliwicach można steki w piątek jeść... Rozczarowałem się, bo co prawda można ale tylko z koszernych masarni. A jest gdzies wyszczegolnione ze te "dziewice" to kobiety? Moze to stado... meee.... meee....:rolleyes::D:D:D Trafiasz, szczęśliwy do raju a tam prowadzą cię na łąkę. Masz używaj ile wlezie. :) Mirek_Lewandowski29-09-2014, 09:55I nie ma obrońców zwierząt?:jawdrop: I nie ma obrońców zwierząt?:jawdrop: Niby przed czym je bronić? Toż to sama, czysta rozkosz znaleźć się pod wiernym wojownikiem Allaha! Mirek_Lewandowski29-09-2014, 12:20No przecież kobieta od zwierzęcia się różni! A wiecie dlaczego Ci wojownicy najczesciej "korzystaja" stojac z "ofiara" nad przepascia? Po takim zaszczycie nie moze już z nikim kopulować, więc musi zginąć. No nie... az tak okrutni nie sa... i nie maja ich na " one night stand", ale stojac nad przepascia jest to jedyny moment kiedy "sie odpycha"..., pewnie daje zludne wrazenie "chetnej":rolleyes: Ejże... chyba nie czytałeś o niedawnej wypowiedzi jednego z ważnych imamów. Stwierdził on mianowicie, że ichniejszy wierny muzułmanin, w przypadku braku kobiety pod ręką, może sobie ulżyć z owcą albo kozą, ale przecież to stworzonko nie może być wtedy już "użytkowane" przez kogoś innego, więc po zakończonym okresie "użytkowania" musi zostać unicestwione. A kilka razy przez tego samego? Wyglądało na to, że tak... :) Zdun Darek B05-10-2014, 17:52Zgadzam tak proboszcz mówił mi,że woli 3 prawdziwych wiernych niż setkę udających. Taak ?? A mówili że większa radość z jednego nawróconego niż 100 wiernych ... O jakich udających piszesz ?? Pepeg z Gumy06-10-2014, 07:50A kilka razy przez tego samego? A czemu nie, skoro bez pamięci się zakocha ze wzajemnością a i owiecka będzie dobra w te klocki? Bardzo mnie cieszy , że chociaż Hyde Park jest otwarty na dyskusje w tematach uważanych przez katolików za tabu. Luluś Hartman i minister Fuszera tak ładnie zostali wpisani przez chrześcijan w walkę propagandową o stołki samorządowe, że strach pomyśleć czy na niektóre tematy niebawem nie trzeba będzie mieć (ogólnie pojętej) zgody społecznej. Czy na indeksie ksiąg zakazanych chrześcijan znajduje się już Sofokles, Eurypides, że zboczeńca Wagnera nie wspomnę? Czy na indeksie ksiąg zakazanych chrześcijan znajduje się już Sofokles, Eurypides, że zboczeńca Wagnera nie wspomnę? Ty nie sięgaj tak daleko, bo wg mnie, zagrożona jest np. Lokomotywa, Tuwima. Tać to czyste porno! Stoi sapie dyszy i dmucha, żar z rozgrzanego jej brzucha bucha... Greengaz06-10-2014, 08:37Byloby to tylko śmieszne, gdyby nie tak blisko rzeczywistości. Pepeg z Gumy06-10-2014, 09:00Ty nie sięgaj tak daleko, bo wg mnie, zagrożona jest np. Lokomotywa, Tuwima. Tać to czyste porno! Stoi sapie dyszy i dmucha, żar z rozgrzanego jej brzucha bucha... To dosyć smutne, ale i ja uważam ,że w środowisku tzw. polskiego katolicyzmu zagrożeniem może być nawet książka telefoniczna. No i zapomniałeś, że Tuwim był Żydem. Jedyny przykład cenzurowania Tuwima jaki znam nie jest dziełem katolików, ale lewicowych postępaków. Pojawiły się w sprzedaży nowe wersje "Murzynka Bambo", w której wycięli fragment o wchodzeniu na drzewo. Oryginał i wersja po postępowej cenzurze Ale bójta się dalej katolików. Porażka, żeby takie "klasyki" cenzurować? Niby mamy XXI wiek, a ja coraz częściej czuję się jak w orwellowskim 84'...:bash: Jedyny przykład cenzurowania Tuwima jaki znam nie jest dziełem katolików, ale lewicowych postępaków. Pojawiły się w sprzedaży nowe wersje "Murzynka Bambo", w której wycięli fragment o wchodzeniu na drzewo. Znaczy, w przeciwieństwie do mnie, nie łazili po drzewach. Głupki, nie wiedzą co dla dzieci dobre... Pepeg z Gumy06-10-2014, 10:11Ale bójta się dalej katolików. Po za stwierdzeniem faktu ,że nikt tu nie przejawia strachu, jestem porażony taką siłą argumentu. Wklej coś jeszcze. Może jakieś ocenzurowane fragmenty Biblii dla równowagi ? :lol2: :P:P:P Tą emotke koniecznie trzeba ocenzurować.... Pepeg z Gumy09-10-2014, 09:00:P:P:P Tą emotke koniecznie trzeba ocenzurować.... To podobnie jak nowy elementarz. A takie logo widzieliście? To symbol Catholic Church's Archdiocesan Youth Commission od 1973 roku. Tu są jeszcze lepsze A to polski akcent Firma Mont - Sat z Jeleniej Góry. A takie logo widzieliście? To symbol Catholic Church's Archdiocesan Youth Commission od 1973 roku. ( l%2Fpieniadz%2F56%2C136156%2C16781361%2CCzy_zle_lo go_moze_ k) Tu są jeszcze lepsze Przynajmniej szczerze... Powered by vBulletin™ Version Copyright © 2022 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved. Spolszczenie: - Polski support vBulletin Postawmy sobie pytanie o los wieczny tych setek i tysięcy, a może milionów pokoleń, które żyły przed Chrystusem. Dla wierzącego chrześcijanina jest to pytanie ogromnie ważne, skoro wiara uczy nas, że tylko w Chrystusie człowiek może osiągnąć zbawienie: "Nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni" (Dz 4,12; por. 1 Tm 2,5n). Zacznijmy od zwrócenia uwagi na pewne spłycenie, jakie w naszej świadomości społecznej dokonało się w czasach Oświecenia. Mianowicie dopiero wtedy zaczęło się mówić o Panu Jezusie, że jest On założycielem chrześcijaństwa. Wprawdzie nie jest to określenie fałszywe, zawiera się w nim jednak ukryte zaproszenie do traktowania chrześcijaństwa jako zjawiska czysto ludzkiego, jak gdyby było ono tylko jedną wśród wielu religii świata. Otóż warto wiedzieć, że w starożytności chrześcijańskiej popularnością cieszyła się prawda, iż Kościół istnieje od początku świata, tyle że do czasów Chrystusa Pana istniał jedynie w formie niewidzialnej. Świadectwo tej wiary znajdziemy w najstarszej zachowanej do naszych czasów homilii chrześcijańskiej, napisanej przed rokiem 150: "Pełniąc wolę Ojca naszego, Boga, należeć będziemy do Kościoła naszego pierwotnego, Kościoła duchowego, stworzonego pierwej niż słońce i księżyc. (...) Kościół nie istnieje dopiero od dzisiaj, ale od początku. Był on bowiem duchowy, tak właśnie jak nasz Jezus. Objawił się zaś w ostatnich dniach, ażeby nas zbawić. Otóż Kościół, który był duchowy, objawił się w ciele Chrystusowym, aby nam pokazać, że kto go zachowa w ciele i go nie zbezcześci, otrzyma go w Duchu Świętym". Zauważmy, że założenie Kościoła przez Pana Jezusa przyrównuje autor tej homilii do tajemnicy Wcielenia. Tak jak Chrystus Pan nie zaczął istnieć w momencie swego poczęcia, bo jest On Przedwiecznym Synem Bożym, ale wówczas zaczęło się tylko Jego istnienie widzialne, w naturze ludzkiej - podobnie jest z Kościołem: istniał on od początku świata, a Pan Jezus w tym sensie go założył, że nadał mu postać instytucji i wspólnoty, która istnieje również w wymiarze widzialnym. Takie spojrzenie na Kościół było wśród pierwszych chrześcijan bardzo rozpowszechnione, jak o tym świadczą jeszcze dwa inne, też pochodzące z połowy II wieku, dokumenty: Pasterz Hermasa (Wizja 2,4,1) oraz Apologia św. Justyna Męczennika (1,46,2). Św. Justyn, chyba jako pierwszy w historii Kościoła, mówi o żyjących w czasach przedchrześcijańskich chrześcijanach anonimowych: "Pouczono nas, że Chrystus to pierworodny Syn Boży i równocześnie Słowo, w którym uczestniczy cały ród ludzki. Otóż ci, co prowadzili życie ze Słowem zgodne, są chrześcijanami, nawet jeśli uchodzili za ateistów, jak na przykład wśród Greków Sokrates, Heraklit i do nich podobni". Jak widzimy, św. Justyn wyraźnie stwierdza, że nie jest to jego osobisty pogląd, ale że takie pouczenie otrzymał od Kościoła. Otóż jeśli sobie uprzytomnimy, że tajemnica Kościoła jest to tajemnica powołania do zbawienia, to okaże się, że już Apostoł Paweł kilkakrotnie wspominał, że istnieje ona od wieków, a Chrystus Pan nadał jej widzialność i całą skuteczność (Rz 16,25n; Ef 3,9n; Kol 1,26). Dzisiaj, kiedy nawet gorliwi katolicy zbyt mało zauważają w Kościele jego wymiar nadprzyrodzony, szczególnie warto sobie przypomnieć tę starą prawdę, że Kościół również w tym nie jest podobny do żadnej instytucji czysto ludzkiej, iż jest transcendentny wobec dziejów: istnieje wcześniej, niż te dzieje się zaczęły i nie przestanie istnieć, kiedy one dobiegną kresu. Kościół jest bowiem wielką wspólnotą Bożych przyjaciół, przeznaczoną do życia wiecznego. Żeby się jeszcze więcej nacieszyć tą prawdą o Kościele istniejącym przed wiekami, przeczytajmy jeszcze tekst Euzebiusza z Cezarei, napisany około roku 300: "Chociaż niewątpliwie jesteśmy nowymi ludźmi i chociaż narody dopiero teraz poznały to rzeczywiście nowe imię chrześcijan, przytoczymy dowody na to, że naszego życia i obyczajów, opartych na zasadach bogobojności, nie utworzyliśmy dopiero teraz, lecz że od pierwszej, rzec można, chwili istnienia rodu ludzkiego szczęśliwie się rozwinęły z pojęć, wrodzonych pobożnym ludziom danego czasu. (...) Gdyby kto powiedział, że oni wszyscy, od Abrahama idąc w górę aż do pierwszego człowieka, dla swej niewątpliwej sprawiedliwości są chrześcijanami z uczynków, chociaż nie z imienia, nie rozminąłby się z prawdą. Imię to bowiem mówi wyraźnie, że chrześcijanin, dzięki poznaniu Chrystusa i dzięki Jego nauce odznacza się roztropnością, sprawiedliwością, wstrzemięźliwym życiem, mężną cnotą, wreszcie wyznawaniem czci jednego i jedynego, najwyższego Boga. W tym wszystkim zaś oni płonęli gorliwością nie mniejszą od naszej. (...) Dlatego należy uznać, że pierwotną, najstarszą, wiekiem najpoważniejszą, przez ludzi miłych Bogu takich jak Abraham odkrytą religią jest ta, którą teraz właśnie wszystkim narodom głosi nauka Chrystusowa. (...) Dlaczegóż by więc nie można przypuścić, że my, którzy się wywodzimy od Chrystusa, mamy ten sam sposób życia i ten sam wyraz religii, jaki mieli niegdyś owi Boży przyjaciele? A zatem nie jest nową ani obcą, ale naprawdę pierwotną, jedyną i prawdziwą formą służby Bożej ta właśnie, którą nam podała nauka Chrystusa" "Od Abla sprawiedliwego aż do końca świata - wypowiada tę samą prawdę św. Augustyn - jak długo ludzie rodzą się i są rodzeni, wszyscy sprawiedliwi przechodzący przez to życie stanowią jedno ciało Chrystusa" Warto wiedzieć, że prawdę tę przypomniał również ostatni sobór, w Konstytucji dogmatycznej o Kościele (2), wykorzystując zresztą te właśnie sformułowania św. Augustyna. I to jest pierwsza część odpowiedzi na nasz problem: Kościół jest tajemnicą istniejącą przed wiekami, a zatem do zbawienia byli wezwani również wszyscy ludzie, żyjący przed Chrystusem. Ci, którzy rzeczywiście szli przez życie drogą zbawienia, zawdzięczali to łasce, której Bóg im udzielał ze względu na przyszłe zasługi Chrystusa Pana. "Bo nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni". Tę prawdę, że ci ludzie ery przedchrześcijańskiej, którzy rzeczywiście zbawienia dostąpili, zawdzięczają je całkowicie Chrystusowi, a osiągnęli je dopiero po Jego zbawczej śmierci, wyznajemy w słowach "Symbolu apostolskiego": "Zstąpił do piekieł". Żeby nie wydłużać tego listu, nie będę tu omawiał tekstów biblijnych na ten temat, bo są one łatwo dostępne (1 P 3,18-22; Ef 4,8-10; Hbr 11,39n; Ap 1,18). Od razu przejdę do przedstawienia paru szczególnie charakterystycznych pouczeń, jakie na temat prawdy o zstąpieniu Ukrzyżowanego do otchłani zostawili nam Ojcowie Kościoła. Zacznę od pochodzącego z ok. 180 roku świadectwa św. Ireneusza, duchowego wnuka Apostoła Jana, bo jest ono napisane jakby specjalnie w odpowiedzi na nasz problem: "Chrystus przyszedł nie tylko dla tych, którzy uwierzyli Mu od czasów cesarza Tyberiusza. Nie jest też tak, żeby Ojciec troszczył się tylko o ludzi, którzy żyją obecnie. On troszczy się w ogóle o wszystkich od początku ludzi, którzy według swoich możliwości i w swoim czasie bali się i kochali Boga, byli sprawiedliwi i troskliwi wobec bliźnich oraz pragnęli zobaczyć Mesjasza i usłyszeć Jego głos. (...) Dlatego Pan zstąpił pod ziemię, aby również im zwiastować nowinę o swoim przyjściu, że jest odpuszczenie grzechów dla tych, którzy w Niego wierzą". Obraz Chrystusa Pana, ogłaszającego przebywającym w otchłani zmarłym dobrą nowinę, zaczerpnięty został z 1 P 3,19. Otóż byłoby dużym uproszczeniem przypisać pobłażliwie ten obraz nadmiarowi wyobraźni eschatologicznej u pierwszych chrześcijan. Funkcją tego obrazu jest przekazanie nam prawdy, że z chwilą zbawczej śmierci Chrystusa Pana zbawienie nie ogarnęło bynajmniej automatycznie wszystkich ludzi, którzy umarli przed Nim, ale było ono przedmiotem wyboru każdego, kto je rzeczywiście przyjął. Klemens z Aleksandrii, piszący jakieś dwadzieścia lat po Ireneuszu, wyraźnie powiada, że Chrystus Pan zstąpił do otchłani nie tylko dla sprawiedliwych Starego Testamentu, ale dla wszystkich ludzi spragnionych zbawienia: "Pan nie z żadnej innej przyczyny zstąpił do Hadesu, jak tylko po to, aby i tam głosić Ewangelię. (...) Sprawiedliwy, dopóki istotnie jest sprawiedliwy, nie różni się od innego sprawiedliwego, czy to byłby człowiek Prawa Mojżeszowego czy Hellen. Bóg jest Panem nie tylko Judejczyków, ale wszystkich ludzi, a bardziej bezpośrednio jest Ojcem tych, którzy Go poznali" Podobnie pisał ok. 247 roku uczeń Klemensa, wielki Orygenes: Pan, "kiedy stał się duszą pozbawioną ciała i przebywał wśród pozbawionych ciała dusz, przyciągnął ku sobie te spośród nich, które tego chciały albo o których znanym sobie sposobem wiedział, że są tego godne" Zachowało się nawet świadectwo, że już katechumenów pouczano o tym, iż dobrodziejstwo zbawienia ogarnęło również zmarłych, żyjących przed czasami Chrystusa Pana. Oto co na ten temat mówił swoim katechumenom św. Cyryl z Jerozolimy: "Zstąpił do piekieł, aby i tam zbawić sprawiedliwych. Bo powiedz mi: Chciałbyś, aby żyjący stali się uczestnikami łaski, a ci, którzy od Adama tak długi czas byli w więzieniu, nie mieli otrzymać wolności?". Bo Chrystus Pan jest naprawdę kimś nieskończenie więcej niż założycielem religii chrześcijańskiej. "On jest prawdziwie Zbawicielem świata" (J 4,42). Również Zbawicielem wszystkich pokoleń, które były przed Nim. opr. aw/aw Ktoś powiedział mi kiedyś: chcesz wiedzieć, na czym polega różnica między chrześcijańskim Zachodem i Wschodem? Na Zachodzie odprawia się Eucharystię na winie białym, przejrzystym i wytrawnym – pragmatycznie i prosto; zaś na Wschodzie do Eucharystii używa się wina czerwonego, gęstego i słodkiego – symbolicznie i na bogato. To symbol tej różnicy: ta sama Eucharystia, lecz jakże różny styl! Różnica między Wschodem i Zachodem nie idzie w chrześcijaństwie dokładnie po linii podziału wyznaniowego. Na Wschodzie obok chrześcijan oddzielonych od Stolicy Apostolskiej są także katolicy obrządków wschodnich. Nie jest to również różnica geograficzna, ponieważ wiele wspólnot chrześcijan wschodnich żyje w zachodniej części świata, a „zachodniacy” są też licznie obecni nawet w dalekiej Azji. Ktoś powie, że wszystko tłumaczy historia, a w niej przed wiekami zależność chrześcijaństwa zachodniego od Rzymu i cesarstwa zachodniego, a wschodniego – od Bizancjum i tamtejszych cesarzy. Różnice polityczne mają oczywiście znaczenie, choćby dlatego, że na Zachodzie łatwiej było Kościołowi bronić swojej niezależności od władzy świeckiej, a na Wschodzie ta zależność od władców była coraz ściślejsza. W Rosji na przykład skończyła się pełną podległością Cerkwi wobec cara. Decydująca była także odmienna kultura, z której wynikły bardzo odmienne wrażliwości duchowe. Odległe od siebie Zachód i Wschód nie utraciły jednak zupełnie szansy spotkania i wzajemnego dopełniania, a czasami prostowania. To w tym kontekście święty Jan Paweł II upominał się o to, by Kościół oddychał obydwoma płucami – wschodnim i zachodnim. Liturgia Dotyczy to na przykład liturgii. Różnice są tu znaczące: obrządek rzymski narodził się w starożytności w Afryce Północnej i zawsze bardzo różnił się od liturgii wschodnich. Od początku był zwarty i powściągliwy, oszczędny w słowach, pełen dostojeństwa i powagi. Od początku też podkreślano w nim precyzję słów i ścisłe trzymanie się przyjętego kanonu. Obrządki wschodnie natomiast są o wiele bardziej wylewne, przeciągłe, ekspresyjne, skłonne do przepychu, kierujące myśl ku liturgii niebiańskiej. Na terenie kultu Bożego Wschód i Zachód szły swoimi drogami. Jednak dzisiaj – kiedy liturgia zachodnia choruje na desakralizację i często wygląda jak „robiona” przez ludzi – doświadczenie liturgii wschodnich przypomina o „odgórności” świętej Liturgii, o tym, że jest ona dziełem Bożym i powinna także w swoim rytuale zachować właściwości sacrum. Lekcja płynąca ze Wschodu mówi nam, że w liturgii mniej ważna jest śmiałość dokonywania zmian, a bardziej liczy się odwaga trwania przy rzeczach świętych nierozumianych przez świat. Z tą lekcją człowiek Zachodu może i powinien wrócić do swojego dziedzictwa: zobaczyć, jakie dobro do modlitwy katolików dzisiaj może wnieść „starsza forma” rytu rzymskiego, ta wprowadzona ponownie do zwykłego życia kościelnego w roku 2007 przez Benedykta XVI. Przecież – tak jak pisał w roku 2001 w przesłaniu do Kongregacji Kultu Bożego sam Jan Paweł II – te same wartości duchowe, „najgłębsze poczucie pokory i szacunku wobec świętych misteriów”, wyróżniają od wewnątrz zarówno tradycyjny mszał rzymski, jak i starożytne liturgie wschodnie. Sztuka Podobnie ważna będzie lekcja dotycząca sztuki sakralnej czy promieniowania rzeczy świętych w kulturze. Wschodnia ikona pozostaje zawsze wyzwaniem dla obecnej mentalności zachodniej, nastawionej na swobodną ekspresję, zgłębianie efektów zmysłowych, portretowość lub abstrakcję. Ikona uczy przedstawiania świętych postaci w taki sposób, aby ich człowieczeństwo nie przesłoniło cichego głosu nadprzyrodzoności. Kontakt z ikoną nie będzie zatem dla chrześcijanina zachodniego tylko spotkaniem jakiejś orientalnej egzotyki. Będzie przypomnieniem rzeczy, które sztuka religijna na Zachodzie musi ponownie przeżyć i zgłębić, jeśli chce rzeczywiście promieniować Boskim światłem, a nie tylko geniuszem artysty. oceń artykuł Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Mt 22,37 Jeśli nie slyszysz radia spróbuj inny strumień lub zewnętrzny player Mt 22, 34-40 Gdy faryzeusze posłyszeli, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, wystawiając Go na próbę, zapytał: «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?» On mu odpowiedział: «„Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Na tych dwóch przykazaniach zawisło całe Prawo i Prorocy». Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Mt 22,37 Ewangelia z komentarzem. Czym różni się chrześcijanin od porządnego człowieka? Gość Niedzielny Czym różni się chrześcijanin od porządnego człowieka? Porządny człowiek powinien zadbać, by takim pozostać. Chrześcijanin musi starać się, by wzrastać. By wezwanie, aby kochać Boga całym sercem, całą duszą i całym umysłem, a bliźniego jak samego siebie, ciągle realizować w swoim życiu lepiej i lepiej. Bez tego bylibyśmy jak ów sługa, który zakopał talenty dane mu przez pana, i gdy ten powrócił, oddał mu tylko tyle, ile od niego dostał. Co to właściwie znaczy: kochać Boga? Chodzi chyba o szacunek dla Jego przykazań. Jeśli zdarza nam się upaść – pół biedy. Gorzej, gdybyśmy, Bożym prawem wzgardziwszy, uznali, że żyć będziemy po swojemu, a Bóg niech się nie wtrąca. Jeśli powstajemy, jeśli ciągle swoje różne „nie” dla Boga zamieniamy w „tak”, pokazujemy, że nasza miłość ku Niemu jest prawdziwa. « ‹ 1 › » oceń artykuł

czym się różni katolik od chrześcijanina